Znasz z pewnością to powiedzenie, że jeżeli Wall Street ma katar, to grypę ma cały świat. Dzisiaj to powiedzenie zyskało jeszcze mocniej na znaczeniu za sprawą spółki Nvidia.
W ostatnich dniach, Nvidia, jako pierwsza spółka w historii, przekroczyła kapitalizację na poziomie 5 bilionów dolarów. To mniej więcej 50 miliardów banknotów 100 dolarowych. Aby pokazać Ci, jak jest to dużo, to powiem, że gdybyś stawiał jeden na drugim (bez przerwy), to ułożyłbyś kupkę o wysokości “zaledwie” 5 450 kilometrów. Wystarczyłoby, aby (prawie) ułożyć lotniczą drogę pomiędzy Paryżem a Nowym Yorkiem. Jeden banknot 100 dolarowy, zrobiony na papierze bawełniano-lniano-liniowym, ma grubość 0.109 mm.
Tak duża kapitalizacja Nvidia sprawia, że stanowi ona ok. 15% kapitalizacji Nasdaq 100 (to znaczy, że 99 pozostałych spółek stanowi 85% kapitalizacji). Jeżeli popatrzymy na Sp500 (tam też znajdziemy Nvidię), to wobec kapitalizacji tego indeksu, Nvidia stanowi ok. 8% udziału w indeksie. Nvidia posiada dosłownie powiązania z pozostałymi, największymi spółkami z indeksów. Dlaczego? Ponieważ produkuje karty do obsługi sztucznej inteligencji (w dużym uproszczeniu). Nvidia zależy od innych firm i inne firmy zależą od Nvidia. I oczywiście spółka jest w każdym szanującym się ETFie na duże spółki, funduszu inwestycyjnym na te indeksy (czy w funduszach ściśle technologicznych).
Te 5 bilionów dolarów jest oczywiście kwotą astronomiczną. Musimy ją jednak odnieść do tego, ile spółka zarabia pieniędzy dzisiaj, ile będzie zarabiać w przyszłości (czy skalę zarobków będzie w stanie utrzymywać przez kolejne lata) oraz ile inwestorzy są skłonni płacić za akcje tej spółki.
Powyższy wykres nie przedstawia ceny akcji tej spółki. Tym zajmiemy się później. Zielona krzywa mówi nam o tym, ile musimy dzisiaj zapłacić za dolar przychodu spółki (30,86 dolara). Nie jest to wartość niska i jak możemy zobaczyć historycznie, prowokowała wystąpienie przeceny na akcjach.
To jednak tylko jedna strona równania. Jest jeszcze żółte tło. To jest pomarańczowa linia i poziom przychodów spółki Nvidia (prognoza). Na styczeń 2026 roku, a zatem już niedługo, zakłada się osiągnięcie przychodów na poziomie ok. 207 miliardów dolarów. Za kolejny rok (styczeń 2027), będzie to już ok. 280 mld dolarów. To kolejne 35% więcej.
Załóżmy, że cena akcji dzisiaj stanie nam w miejscu na kolejny rok, a przychody wzrosną o te 35%. Zielony wskaźnik obniży nam się zatem o 35% i spadnie do ok. 20. Za dolar przychodu spółki trzeba będzie zapłacić te 20 dolarów. I te 20 dolarów, to ani szczególnie drogo (30-40, to jest drogo), ani szczególnie tanio (bo bywały okresy, gdzie płacono i 10 dolarów za dolar przychodu). Na dzisiaj więc jest bardzo drogo, a przy obecnych poziomach cenowych w 2027 roku będzie “gdzieś po środku”. Ani nie tanio, ani nie drogo.
Nvidia przy tej kapitalizacji i prognozie wzrostu przychodów do 2027 roku jest już po prostu za droga. I to powinien nam pokazać wykres akcji.

Na wykresie w skali tygodniowej (przy czym do zakończenia ostatniej świecy brakuje nam dosłownie 1 sesji) widzimy górne, podażowe cienie na zwiększonych wolumenach (3 z 4 przypadków). Rynek dosłownie widzi, że cena akcji jest już zbyt wysoka i realizuje zyski.
Nie znam odpowiedzi, co rynek z tym zrobi. Cena akcji nie musi spaść. Może po prostu przestać rosnąć, a może się jeszcze bardziej przewartościować. Rynek Nvidia jest w takim momencie, w którym optymizm jest skrajnie wysoko, co rodzi ryzyko wymknięcia się spod kontroli. Jeżeli tutaj sytuacja wymknie się spod kontroli, grypę (ze względu na kapitalizację tej spółki i jej wpływ na indeksy) może złapać cały świat.
Dodam tylko, że gdyby nasz zielony wskaźnik miał dzisiaj spaść do 10 (ekstremalnie tanio, ale tak bywało przecież), cena na dzisiaj musiałaby spaść o 66%. Jest to oczywiście praktycznie nierealne przy prognozie wzrostu przychodu o 35%. Gdyby uwzględnić 35% wzrost na koniec 2026 roku i ultra atrakcyjną wycenę (wskaźnik zielony na poziomie ok. 10), cena akcji musiałaby się zameldować w okolicach tych gigantycznych wolumenów z okolic lutego i kwietnia (a zatem 100-120 dolarów). Czy zatem korekta na tych akcjach rzędy 40-50%, jest faktycznie realna? Czas pokaże.

Zaloguj się na swoje konto, aby zostawić swój komentarz.