Zapraszam dzisiaj na felieton, w którym szeroko porozmawiamy o zarabianiu pieniędzy w sposób ludzki – bez frazesów i owijania w bawełnę.
Miałem przyjemność rozmawiać w ostatnim czasie z kolegą, z którym nie widziałem się ponad 20 lat. Nasze drogi rozeszły się na studiach i tak się stało, że spotkaliśmy się całkiem niedawno. Spotkanie zaowocowało kolejnym spotkaniem, w trakcie którego mieliśmy przyjemność rozmawiać również o inwestowaniu. Było to spotkanie z kimś, kto zajmuje się tym zawodowo, z kimś, kto porusza się po rynku giełdowym w istnym chaosie.
Chaos lewarowanego rynku
W sposób absolutny uderzyło mnie to, że mój kolega (zgodził się na publikację jego doświadczeń) przez te wszystkie lata traktuje giełdę, jako miejsce, na którym szybko musi się dorobić. Minęło 20 lat i jeszcze się nie dorobił. Jak to się dzieje, że ma tak wybitnego pecha? Tzn. on nazwał to tak, że ma pecha, ale z pechem nie ma to nic wspólnego. Za to margines błędu, który pozostawia on sobie w relacji do działania rynku, jest minimalny. Już tłumaczę mechanizm.
Kolega uważa, że ma na tyle mały kapitał, że do inwestowania musi używać instrumentów lewarowanych. Polega to na tym, że kupujesz instrument z dźwignią. Dźwignia, to pożyczanie pieniędzy na rynku. Kupujesz coś z lewarem 3, to grasz jedną częścią swojego kapitału i dwoma częściami pożyczonego. Jeżeli kurs idzie w Twoją stronę, zarabiasz na 3 częściach (płacąc oczywiście w cenie instrumentu odsetki od pożyczki). Jeżeli w przeciwną, tracisz na trzech częściach wraz z odsetkami za pożyczone pieniądze.
Wszyscy mam nadzieję wiemy, że rynki nie działają tak (przez 99% swojego czasu), że po zakupie przez nas danych aktywów, idą w pożądanym przez nas kierunku w linii prostej. Zazwyczaj się szarpią, aż w końcu znajdą się tam, gdzie oczekujemy. Normalna inwestycja takie szarpanie wytrzyma. Inwestycja lewarowana nie. Wyobraź sobie Trumpa, który uderza na Iran. Rynki lecą o 10%. Normalna inwestycja to wytrzymuje. Inwestycja lewarowana nie. Ktoś musi ją zamykać i mój kolega właśnie w tym gronie jest. Tak ciągle na przestrzeni lat traci się pieniądze. Lewar nie toleruje nawet minimalnych pomyłek. Na lewarze da się spekulować, ale wymaga to konkretnych umiejętności, w tym sztywnego zarządzania kapitałem. Kolega tego nie miał i tego nie robił. Ma za to 20 letnie doświadczenie w powtarzaniu tego samego błędu i bycia wciąż w tym samym miejscu. Frustrację zaliczył gratis.
Wolniej pojedziesz i dalej zajedziesz
Żołnierze mają takie powiedzenie w kontekście marszu: “Wolno znaczy płynnie, a płynnie znaczy szybko”. Japończycy mają powiedzenie: “Szybko znaczy powoli ale bez przerw…” (Japończycy wierzą, że największa strata czasu nie wynika z tego, że poruszasz się powoli, ale z tego, że się zatrzymujesz), Grecy, ze względu na gorący klimat, mają swoje “siga-siga”, odpowiednik włoskiego “dolce far niente”. Powoli, bez pośpiechu.
Giełda, akcje, wszelkiego rodzaju aktywa – to nie jest gorący kartofel, który po wrzuceniu do ognia, jest upieczony za minutę. Aby obligacja skarbowa dała Ci stopę zwrotu, musisz czekać zwykle rok (odsetkowy). Aby akcje urosły o konkretny procent, musisz mieć całkiem sprzyjającą sytuację na giełdzie i realny wzrost wartości biznesu, który te akcje reprezentują. I to nie jest tak, że wszystkie firmy na rynku rozwijają się po 100 czy 200% rocznie (tego praktycznie się nie spotyka). Czasem jest to 5 procent rocznie, czasem firmy tracą na wartości z powodu własnej rozwojowej deflacji. Czasem firmy urosną o 15%. To są gdzieś realne wartości, jakie osiągają firmy. Rynek w długiej perspektywie czasu rośnie właśnie o “ten procent” i dokładnie tego warto się trzymać.
Zaznaczę jeszcze raz, że wzrost na rynku nie jest liniowy. Jest bardziej chaotyczny. Czasem bywa tak, że na rynku pojawia się bessa, a część firm mimo to się rozwija. Rynek może spadać w dół, a firmy rosnąć. Takie zdarzenie tworzy okazję inwestycyjną, bowiem kiedy bessa się kończy, rynek zaczyna nadrabiać to, co stracił w stosunku do tempa rozwoju firm.
Na rynku bardziej liczy się regularność zarabiania, niż pojedyncze strzały. Liczy się systematyczność dokładanych procentów do rachunku, które łącznie składają się na ogromny zysk w perspektywie upływu czasu.
Na rynku należy być obecnym w trakcie okresu hossy, niezależnie od formy, jaką ta hossa przyjmie. Należy zaakceptować to, że możemy mieć hossę, a w niej zdarzenia (jak np. wojna na terenie Iranu), które wpływają na ruch tej hossy. Ceny aktywów mogą być okresowo zaniżane, ale ich perspektywa dalej w przyszłości pozostaje jasna. Jest hossa.
Czy da się zarabiać szybciej, niż średnia, którą daje rynek?
Da się i można to robić na kilka sposobów. Jednym z tych sposobów stosujemy, inwestując w fundusze inwestycyjne. Jest to proste podejście, polegające na byciu obecnym na rynku akcji w okresie hossy. Zupełnie inną sprawą jest, kiedy rynek akcji słabnie a gospodarka wskazuje na problemy. W takim przypadku należy się liczyć z wystąpieniem bessy (lub mocniejszej korekty). Wyjście z rynków na czas korekty / bessy umożliwia nie tylko realne zachowanie kapitału. Daje również możliwość odkupienia większej ilości jednostek uczestnictwa za ten sam kapitał na niższym poziomie cenowym rynku. Ma to oczywiście wymierne korzyści w przyszłości (procent składany).
Jeżeli inwestujemy tylko i wyłącznie w fundusze inwestycyjne, jesteśmy związani z polityką funduszu i działaniem zarządzającego. Ten zaś dość często związany jest sztywno z benchmarkami (może inwestować w to, co prezentuje benchmark). Implikuje to dosłownie wynik funduszu powiązany z zachowaniem danego rynku. Fundusz będzie się dosłownie zachowywał bardzo podobnie do zachowania szerokiego rynku.
Alternatywą do zakupów funduszy inwestycyjnych, jest samodzielne inwestowanie w akcje. Chętnie zdradzę dobrą drogę, do której dojście zajęło mi wiele długich lat.
Sygnały siły
Wchodzimy tutaj w tematykę VSA, czyli analizy wolumenu i świec (łącznie). Analizę wolumenu stosuje się zarówno do akcji jak i indeksów. Kiedy inwestujemy w fundusze inwestycyjne akcji, musimy zobaczyć sygnały siły na indeksie. Jeżeli nie ma siły, trudno oczekiwać wzrostu. Tutaj do sygnałów siły możemy zaliczyć:
- Bag Holding,
- Selling Climax,
- Stopping Volume,
- Shakeout,
- Two Bar Reversal
- Test wolumenowy.
Zobaczmy kilka z tych przykładów sygnałów siły na obecnym wykresie indeksu sWIG80:

Historia ostatnich kilku miesięcy notowań indeksu sWIG80 pokazuje jedno – zbudowała się tutaj absolutnie silna baza popytowa. Skutkiem działania popytu powinien być bardzo silny wzrost rynku. Ten wzrost właściwie wystąpił już na początku bieżącego roku. Niestety został zapauzowany (bo nie przerwany) przez wybuch wojny w Iranie. Sama wojna poskutkowała obniżeniem się wycen indeksu, jednak sam spadek – kolejny raz – został wykorzystany do akumulacji akcji.
Takie sygnały siły możemy zlokalizować nie tylko na indeksie, ale i na poszczególnych akcjach. Poniżej przykład akcji CI Games:

Akumulacja akcji trwająca kilka miesięcy (lekko ponad 3) poskutkowała początkiem ruchu wzrostowego ceny tych akcji. A dlaczego inwestorzy akumulują poszczególne indeksy (inwestorzy instytucjonalni) lub akcje?
Prognozy dotyczące przyszłości
Duże firmy inwestycyjne (i profesjonalnie zajmujący się inwestowaniem inwestorzy indywidualni), wchodząc w dany segment rynku (a zatem akumulując akcje bądź indeksy, co widzimy na sygnałach VSA takich, jak powyżej), sprawdzają, czy firmy, w które inwestują, rozwijają się.
Ten rozwój można rozumieć w bardzo prosty sposób i podam to na przykładzie CI Games. Przychody za 2025 rok, to ok. 60 mln zł. Spółka produkuje jednak grę, którą wypuści i która ma szansę okazać się ogromnym, sprzedażowym sukcesem. Prognozy przychodów zakładają wyniki za 2027 rok (patrzymy daleko w przód) na poziomie +/- 300 mln zł. To z grubsza 5 razy wyższe przychody, niż za miniony właśnie rok.
Czy cena akcji za 1,5 roku ma szansę odzwierciedlić tak duży wzrost przychodów? Oczywiście, że tak. Czy obecne 3,20 zł zamieni się w 15 zł? Tego nikt nie wie, nawet Ci, którzy akumulowali akcje CI Games przez ostatnie 3 miesiące. Na tym polega podejmowanie decyzji inwestycyjnej dzisiaj w oparciu o prognozę i możliwość jej realizacji w przyszłości.
To samo w skali makro dotyczy indeksów giełdowych (a zatem i gospodarki). Tutaj patrzymy chociażby na projekcje PKB. Jeżeli rośnie nam PKB, to możemy z grubsza założyć, że firmy się rozwijają. A jak się rozwijają, to zwiększają przychody, a jak zwiększają przychody – tak, to wycena akcji powinna być wyższa.
Jak zarabiać szybciej, niż rynek?
Napiszę wprost – poprzez wybór takich funduszy akcji (lub zbioru poszczególnych akcji), których akcje są akumulowane (ponieważ skutkiem tej akumulacji będzie szybki wzrost cen).
Na rynku jest cała masa funduszy, które mają w swoim składzie różne akcje, czasem te dystrybuowane lub bardzo słabej jakości. Jaki z tego pożytek dla inwestującego? Np. akcje Eurocash, na których próżno szukać sygnałów siły, posiada kilkanaście funduszy inwestycyjnych. Jeżeli kupujesz jednostkę uczestnictwa takich funduszy, kupujesz też te akcje. Czy tego chcesz, czy nie.
Jaka logika stoi za zarabianiem pieniędzy na rynkach akcji?
Zarabianie jest procesem. Jest to regularne kupowanie dobrych aktywów, które są akumulowane i siedzenie z nimi w portfelu dostatecznie długo. Na tyle długo, aby mogły zyskać na wartości. To nie jest kupno dzisiaj i sprzedaż za 2 dni. To jest kupno w procesie akumulacji (jak na powyższym wykresie sWIG) wraz z pozwoleniem zakumulowanej energii w indeksie na eksplozję.
Ten proces, to powtarzanie tych samych ruchów i decyzji opartych o właściwe wytyczne. Widzę akumulację – wchodzę. Nie widzę – nie wchodzę. I tak w każdym miesiącu, w każdym roku, przez cały okres funkcjonowania na rynkach finansowych.
Powtarzalność dobrych działań składa się na osiąganie sukcesu finansowego. Przypomina to ruch kuli śnieżnej. Na początku jest mała, później rozpędza się coraz szybciej. W Funduszowe pokazujemy nasze działanie na rynkach finansowych od 2007 roku. Przyjęliśmy bazową kwotę inwestycji na poziomie 10 000 zł. W pierwszym roku zaksięgowaliśmy wynik na poziomie 25%, co przełożyło się na ok. 2500 zł zysku. Malutko, prawda? Ale dzięki procentowi składanemu, w ubiegłym roku zarobiliśmy od tej kwoty ~ 10 000 zł. To już 100% pierwotnej kwoty z 2007 roku. Mogę sobie z łatwością wyobrazić sytuację, w której początkowa kwota inwestycji wyniosła 100 000 zł, a tylko w zeszłym roku przyniosła kolejne 100 000 zł. To wszystko dzięki powtarzalnemu działaniu. Nasze wyniki są w pełni transparentne. Tutaj możesz zobaczyć, w jaki sposób inwestowaliśmy w każdym roku od 2007 roku.
Jakie plany mamy w funduszowe na 2026 rok i lata kolejne?
Powtarzać dobre ruchy. Planujemy uczestniczyć w rynkach akcji poprzez fundusze inwestycyjne, aby zgarniać kolejne procenty. Po prostu. Tyle i aż tyle, zgodnie ze sztuką, starając się zarobić tyle, ile w danym wycinku życia rynkowego, ten da nam zarobić.
Paweł PagaczZałożyciel / Redaktor Naczelny Ekspert rynków finansowych z wieloletnim doświadczeniem, specjalizujący się w tematyce funduszy inwestycyjnych i strategiach budowania kapitału. Jako aktywny inwestor i analityk, koncentruje się na ocenie efektywności Towarzystw Funduszy Inwestycyjnych oraz selekcji podmiotów o najsilniejszych fundamentach. Propagator świadomego oszczędzania i wykorzystania kont emerytalnych (IKE, IKZE) w strategiach długoterminowych. Jego celem jest dostarczanie niezależnych, merytorycznych analiz, które pomagają czytelnikom skutecznie poruszać się po rynku kapitałowym i GPW. |
Zaloguj się na swoje konto, aby zostawić swój komentarz.