Od ponad 20 lat inwestuję w fundusze i buduję swoją własną niezależność finansową. Po latach mogę stwierdzić, że w Polsce też się da – my również możemy budować swoje oszczędności na inwestycjach, tak jak od pokoleń robią to Amerykanie. Jak zbudować portfel i skutecznie inwestować? Krok po kroku przedstawię gotowy przepis.
Od pierwszych kroków do niezależności finansowej
Wielu początkujących inwestorów żyje w przekonaniu, że polski rynek kapitałowy to miejsce, które nie daje realnych szans na spektakularne pomnażanie kapitału. Często z zazdrością spoglądamy na zachodnie giełdy, uznając GPW za zbyt powolną lub nieprzewidywalną. To szkodliwy mit, który najczęściej wynika z patrzenia na „suche” wykresy głównych indeksów, pomijających jeden z najważniejszych silników wzrostu: dywidendy.
Wystarczy spojrzeć na historyczne stopy zwrotu z polskiej giełdy z uwzględnieniem wypłacanych zysków (indeksy typu Total Return). Na przestrzeni ostatniej dekady indeksWIG20TR potrafił wygenerować około 160% zwrotu, a indeks małych spółek sWIG80TR nawet 210% (a w sprzyjających cyklach jeszcze więcej). Te liczby jasno pokazują, że polskie spółki potrafią hojnie dzielić się zyskiem, co w połączeniu z odpowiednią selekcją funduszy daje potężne możliwości.
Sam polski rynek to nie wszystko – teraz możesz inwestować globalnie, zarówno w akcje USA jak i rynki wschodzące. Pokażę Ci, jak skutecznie inwestować także w globalne fundusze inwestycyjne. Dobra strategia do podstawa dla sukcesu.
Kluczem do sukcesu nie jest jednak szukanie magicznych, skomplikowanych rozwiązań czy próba „oszukania” rynku. Prawdziwe wyniki buduje żelazna konsekwencja, odpowiednia dywersyfikacja i przede wszystkim czas. Przez niemal dwie dekady mojej aktywnej obecności na rynku, trzymając się jasno określonego planu, udowodniam, że te teoretyczne założenia działają w praktyce. Moje realne wyniki mówią same za siebie: to skumulowany zysk portfela wynoszący ponad 500% oraz 570% zysku na portfelu IKE wypracowane od 2012 roku.
Chcę podkreślić, że to nie są wyniki zarezerwowane dla finansowych elit czy ludzi mających wyjątkowe szczęście. To rezultaty powtarzalne, oparte na systematyczności, którą każdy może wdrożyć do swojego planu budowania niezależności finansowej. Nie potrzebujesz szklanej kuli – potrzebujesz solidnego przepisu na portfel, który krok po kroku zamierzam Ci przedstawić.
Opiszę każdy główny rynek osobno (GPW, USA, Rynki Wschodzące). Gotowy przepis kiedy inwestować, by zarabiać pieniądze i rok do roku dorzucać np. 20% zysku (jak robią to portfele w funduszowe.pl). Pokażę Ci dane i wskaźniki, które trzeba śledzić by podjąć decyzje o inwestowaniu w fundusze akcyjne. Ja tę wiedzę zdobywam od ponad 20 lat, Ty dostaniesz gotowy przepis na skuteczne inwestycje w fundusze. Gotowy na wiedzę, którą możesz od razu użyć w praktyce?
Krok 1: Tania platforma, fundusze inwestycyjne bez opłat
Zbudowanie zyskownego portfela to jedno, ale równie ważne jest to, za pośrednictwem jakiego narzędzia go zbudujemy. Zaczynamy najpierw od defensywy, czyli zachowania kapitału na inwestycje. Przez lata inwestorzy w Polsce tracili potężne pieniądze na opłatach manipulacyjnych, które przy wpłacie potrafiły wynosić nawet 4-5%. Zjedzenie kilku procent kapitału na samym starcie to najgorsze, co można zrobić swoim oszczędnościom. Dziś to już na szczęście przeszłość.
Na rynku funkcjonują obecnie znakomite, darmowe platformy inwestycyjne, które oferują dostęp do setek funduszy z zerową prowizją za nabycie czy umorzenie jednostek. Płacimy wyłącznie za zarządzanie, co i tak jest od razu uwzględnione w dziennej wycenie funduszu. Gdzie zatem warto otworzyć rejestry, aby realizować strategię w sposób najtańszy i najwygodniejszy? Oto zestawienie najlepszych opcji na polskim rynku:
Platforma inPZU
Zamiast korzystać z platform agregujących wiele funduszy, część portfela z powodzeniem można zbudować bezpośrednio u źródła. Doskonałym przykładem jest tu platforma inPZU. To nowoczesne i niezwykle tanie narzędzie do inwestowania pasywnego. Minimalne progi wejścia, brak opłat manipulacyjnych i bardzo niskie koszty zarządzania sprawiają, że jest to świetne miejsce do zbudowania filaru bezpiecznego lub uzyskania szerokiej ekspozycji na globalne akcje w oparciu o fundusze indeksowe. Platforma oferuje dostęp zarówno do rynku polskiego, amerykańskiego, rynków wschodzących, surowców, a nawet Bitcoina…
mBank (Supermarket Funduszy Inwestycyjnych – SFI)
Jedno z najstarszych i najbardziej sprawdzonych rozwiązań w Polsce. SFI mBanku oferuje gigantyczny wybór zarówno polskich, jak i zagranicznych funduszy inwestycyjnych, oczywiście bez opłat manipulacyjnych za wejście. Jej największym atutem jest wygoda – jeśli posiadasz tam zwykłe konto bankowe, możesz z poziomu jednej aplikacji zarządzać swoimi codziennymi finansami i portfelem inwestycyjnym. Kapitał przesuwasz między kontem a funduszami w kilka sekund.
KupFundusz.pl
To jeden z liderów dla osób, które chcą mieć krajowe fundusze pod jednym dachem, nie płacąc przy tym ani grosza za prowizje od transakcji. Znajdziesz tu szeroki wybór rozwiązań od różnych Towarzystw Funduszy Inwestycyjnych. Największą siłą tej platformy są jednak wbudowane narzędzia analityczne. Możesz tam łatwo budować portfele testowe, porównywać wykresy historyczne i weryfikować, jak zachowuje się Twoja inwestycja. To idealne środowisko do monitorowania inwestycji.
BossaFund (Dom Maklerski BOŚ)
Kolejna świetna alternatywa, szczególnie dla inwestorów, którzy cenią sobie profesjonalne zaplecze maklerskie. BossaFund daje dostęp do potężnego spektrum aktywów z zerowymi opłatami dystrybucyjnymi. Platforma świetnie sprawdza się w budowaniu szerokiej dywersyfikacji, oferując również bardzo sprawny dostęp do funduszy operujących na rynkach wschodzących czy rozwiniętych.
Wybór odpowiedniej platformy to w dużej mierze kwestia tego, czy wolisz mieć absolutnie wszystko w jednym miejscu, czy też preferujesz dywersyfikację również na poziomie dostawców. Złota zasada pozostaje jednak niezmienna: szanuj swój kapitał i wybieraj wyłącznie takie miejsca, które nie pobierają opłat manipulacyjnych. Zaoszczędzone na wejściu procenty od pierwszego dnia pracują na Twój zysk. Ja osobiście wybrałem mBank oraz inPZU, ale każda dobra, tania platforma się sprawdzi.
Krok 2: Jak kupić fundusze inwestycyjne?
Masz już założoną platformę, z poziomu której możesz kupić fundusze inwestycyjne. Zastanawiasz się jednak co kupić i na jaki okres czasu. Nie ma znaczenia czy wybierzesz IKE, OKI czy zwykłe fundusze inwestycyjne. Funduszy jest dużo, zachowują się zmiennie, wiec początkowy wybór nie jest łatwy. Czy wybrać fundusze obligacji czy akcji? A może dywersyfikować? Co wybrać, by zarabiać 10-20% rocznie?
Wszystko zależy od Twojej tolerancji na ryzyko. Napiszę tak – fundusze akcyjne zarabiają najlepiej, ale trzeba dać im odpowiedni horyzont czasowy i czasami dokonać konwersji. Ja osobiście inwestuję głównie w fundusze akcyjne (niektóre trzymam długie lata), konwertując je czasowo przed bessą do funduszy rynku pieniężnego. Działając w ten sposób portfele funduszowe.pl (podstawowy, IKE) zyskują średnio ok. 20% rocznie.
Mamy na portalu również portfel stabilnego wzrostu, który inwestuje głównie w instrumenty bezpieczne. Natura jego portfela jest bezpieczna, bowiem jest to mix. funduszy obligacji długoterminowych oraz krótkoterminowych, a także cześć funduszy akcyjnych (głównie dywidendowe). Portfel stabilnego wzrostu zarabia ok. 10% rocznie (czyli sporo lepiej niż lokata bankowa). W portfelu znajdują się najlepsze fundusz obligacji oraz fundusz akcyjny dywidendowy. Można inwestować bezpiecznie i długoterminowo w fundusz dywidendowy – poniższy wykres wyceny funduszu pokazuje, że się da:

Strategia inwestowania w obligacje oraz fundusze dywidendowe jest bezpieczna, bowiem wahania wycen nie są zbyt duże. W długim terminie taka strategia pozwala zarabiać ok. 10% rocznie. To dobra strategia dla osób nie lubiących zbytnich wahań wycen, a także dla osób które nie chcą już ryzykować chwilowego zaniżenia kapitału (np. przed przejściem w IKE na emeryturę).
Nieco później napiszę Ci, jak skutecznie inwestować w każdy fundusz, czy to jest akcyjny czy obligacji. Każdy rynek ma swoją specyfikę i warto śledzić różne narzędzia. Można skutecznie inwestować w fundusze krajowe, dobierać globalne, a także w obligacje. Można prawie co roku zarabiać 10-20% rocznie i napiszę Ci jak to zrobić. Wcześniej jednak bardzo ważna i kluczowa rzecz, o której muszę Ci napisać -> na ile się da, na tyle unikaj opodatkowania.
Krok 3: Unikaj opodatkowania
To bardzo duży koszt, które zjada nasze inwestycje. Kiedy ja rozpoczynałem przygodę z inwestowaniem, to nie było jeszcze takich możliwości jak konto IKE, OIPE czy OKI. Generowane zyski powodowały bardzo duży (19%) podatek. Taki podatek zapłaciłem już wiele razy, taki nawis podatkowy wciąż mam na swoich zyskownych inwestycjach. Ty rozpoczynaj inwestycje, które będą zwolnione z podatku. Jak to zrobić?
Nawet najlepsza strategia inwestycyjna straci na impecie, jeśli zapomnimy o optymalizacji podatkowej. Największym „cichym zabójcą” długoterminowych zysków w Polsce jest 19-procentowy podatek od zysków kapitałowych, potocznie nazywany podatkiem Belki. Kiedy inwestujesz na zwykłym, klasycznym rejestrze funduszy, urząd skarbowy zabiera blisko jedną piątą tego, co wypracował Twój kapitał. W skali kilkunastu lat inwestowania to strata rzędu dziesiątek, a nawet setek tysięcy złotych, których Twój procent składany nie będzie miał szansy dalej pomnażać.
Dlatego żelazna zasada każdego świadomego inwestora brzmi: w pierwszej kolejności zawsze, bez wyjątków, wykorzystuj konta zwolnione z podatku Belki. Do dyspozycji mamy dziś sprawdzone IKE (Indywidualne Konto Emerytalne), europejskie OIPE (Ogólnoeuropejski Indywidualny Produkt Emerytalny), IKZE oraz nowe rozwiązania, takie jak OKI.
Wielu początkujących myśli, że IKE czy OIPE to jakieś zupełnie inne, nudne inwestycje. Nic bardziej mylnego! To po prostu specjalne, gwarantowane ustawowo „opakowania podatkowe”. Wewnątrz konta IKE lub OKI możesz inwestować w dokładnie te same fundusze. Fundamentalna różnica polega na tym, że po spełnieniu warunków (odpowiedni czas trzymania środków), cały wypracowany zysk zostaje w Twojej kieszeni. Zero podatku Belki. Jak już wspominałem, mój własny portfel IKE od 2012 roku przyniósł blisko 500% zysku – nietrudno policzyć, jak absurdalne i bolesne byłoby oddanie 19% z tak potężnej kwoty.
Jak zatem powinien wyglądać Twój plan działania?
Krok pierwszy: otwierasz IKE (dostępne także w mBanku, inPZU, ING czy Skarbiec TFI), OIPE lub niebawem OKI.
Krok drugi: wszystkie zaplanowane wpłaty kierujesz na te konta, aż do wyczerpania ustawowego rocznego limitu. Dla większości osób limity te są na tyle wysokie, że w zupełności pokryją ich możliwości oszczędnościowe.
Krok trzeci: dopiero wtedy, gdy w danym roku wyczerpiesz już wszystkie przysługujące Ci limity na kontach z tarczą podatkową, swoje nadwyżki finansowe kierujesz na standardowe, opodatkowane rejestry w klasycznych funduszach inwestycyjnych.
Odwrócenie tej kolejności lub ignorowanie kont takich jak IKE czy OKI to po prostu dobrowolne oddawanie własnych zysków, na które ciężko pracował Twój kapitał. Najpierw tarcza podatkowa, potem cała reszta. Potem dobrze i skutecznie inwestujesz już w fundusze inwestycyjne i przechodzimy do tego jak na nich zarabiać i dorzucać ok. 20% rocznie.
Krok 4: Portfel stabilny, bezpieczny, zarabia ok. 10% rocznie
Wielu inwestorów uważa, że bezpieczeństwo musi oznaczać całkowitą rezygnację z zysków i zadowolenie się oprocentowaniem ledwie doganiającym inflację. Tymczasem mądra alokacja kapitału pozwala zbudować portfel o obniżonym profilu ryzyka, który w ujęciu długoterminowym ma potencjał do generowania stóp zwrotu w okolicach 10% rocznie. Kluczem nie jest tu agresywna spekulacja, ale odpowiednie połączenie stabilnego rynku długu ze spółkami hojnie dzielącymi się swoimi zyskami.
Jak skonstruować taki stabilny mechanizm? Wykorzystujemy do tego precyzyjnie dobrany miks trzech klas aktywów.
Fundusze obligacji krótkoterminowych (fundament bezpieczeństwa)
To nasza baza i główna poduszka amortyzująca wstrząsy. Fundusze te inwestują w papiery dłużne o krótkim terminie zapadalności, co czyni je najmniej podatnymi na rynkowe wahania. Odpowiadają za płynność i stabilny, systematyczny przyrost kapitału bez nerwowych obsunięć. W tym segmencie warto szukać dobrych i tanich rozwiązań (świetnie sprawdzają się tu fundusze z oferty takich TFI jak Goldman Sachs, Generali czy pasywne z inPZU). Ich zadaniem jest chronić nasz kapitał i zarabiać stabilne procenty niezależnie od tego, co dzieje się na giełdach. W tę grupę aktywów można inwestować zawsze, może stanowić ona 30-40% portfela. Jak pracuje taki fundusz możesz zobaczyć na poniższym wykresie wyceny Goldman Sachs Krótkoterminowych Obligacji:

Stabilny wzrost, zwykle lepsze wyniki niż sama lokata bankowa. Dokładny jednak do portfela kolejne inwestycje, by “podkręcić” wynik do 10% rocznie.
Fundusze obligacji długoterminowych (dopalacz rentowności)
To drugi element części dłużnej, który ma za zadanie podbić ogólny wynik. Kiedy inflacja i stopy procentowe spadają, obligacje długoterminowe (tzw. skarbowe) potrafią zyskiwać na wartości w bardzo dynamicznym tempie, generując stopy zwrotu nierzadko dwucyfrowe. Charakteryzują się większą zmiennością niż fundusze krótkoterminowe, ale dają solidną premię za ryzyko i świetnie bilansują portfel w momentach gospodarczego spowolnienia.
W takie fundusze obligacji możemy inwestować nawet przez 80% czasu. Tylko czasami zdarza się okres, kiedy nadchodzi bessa obligacji długoterminowych. Uważaj na sytuację, w której inflacja wymyka się spod kontroli i Bank Centralny musi gwałtownie podnosić stopy procentowe. Z taką sytuacją mieliśmy do czynienia tylko raz w ostatniej dekadzie, gdy w latach 2021-2022 inflacja rosła w niekontrolowany sposób. Widać to na wycenie funduszu Generali Korona Obligacji:

Taką bessę można przeczekać wykonując ruch w stronę obligacji krótkoterminowych. Takie sygnały zamiany funduszy wysyłamy na portalu Funduszowe.pl (sygnał e-mail oraz sms). Warto śledzić projekcje NBP dotyczące inflacji – gdy ta spada lub jest stabilna, to część obligacji długoterminowych będzie dobrze zarabiać:
Projekcje NBP można śledzić tutaj – NBP PKB oraz Inflacja
Fundusze akcji dywidendowych (silnik wzrostu)
To nasz rynkowy as w rękawie, który pozwala portfelowi dobić do celu 10% w skali roku. Zamiast kupować szeroki rynek akcji, wybieramy 1 lub maksymalnie 2 fundusze skupiające się wyłącznie na silnych fundamentalnie, dojrzałych spółkach dywidendowych. Takie biznesy to prawdziwe rynkowe „Mercedesy” – firmy o ugruntowanej pozycji, doskonałych bilansach i wyrobionej marce, które radzą sobie w każdym otoczeniu gospodarczym. Regularnie wypłacana przez te spółki dywidenda jest przez zarządzających funduszem reinwestowana (działają tu wspomniane wcześniej zasady Total Return). W ten sposób nawet przy płaskim rynku akcji, portfel zyskuje dzięki samej gotówce spływającej ze spółek. Takie fundusze bardzo rzadko tracą na wartości, zdarza się to tylko w czasie bessy, której jednak możemy uniknąć.
Taka hybryda jest niezwykle odporna i zyskowna zarazem. Połączona część dłużna (obligacje krótkie i długie) stabilizuje cały portfel, ograniczając wahania kapitału. Z kolei precyzyjna, ale mocna domieszka funduszy akcji dywidendowych systematycznie podciąga całkowity wynik do góry. To optymalne rozwiązanie dla osób, które chcą spać spokojnie, unikając potężnej zmienności w całości opartej na akcjach, a jednocześnie oczekują, że ich oszczędności będą rosły w tempie zauważalnie lepszym niż na tradycyjnych i bezpiecznych lokatach bankowych.
Osobiście jestem zdania, że najlepsze fundusze dywidendowe możemy trzymać cały czas, przez wiele lat. Jeżeli jednak wystąpią sygnały przegrzania na rynku akcji, możemy zdecydować o czasowej konwersji (czasami to robimy). W ten sposób dochodzimy do części inwestowania w fundusze akcyjne. W te fundusze inwestujemy przez 70-80% czasu, starając się unikać bess. Nieco inaczej inwestujemy w fundusze USA, a inaczej w krajowe. Jeżeli jesteś gotowy, to przed Tobą dział jak zarabiać 20% rocznie, ale z możliwymi korektami na kapitale.
Krok 5: Portfel akcyjny -> jak zarabiać 20% rocznie
Tak – da się zaplanować wieloletnie inwestycje w fundusze akcyjne, a portfel może zarabiać średnio nawet 20% rocznie. Tak zarabialiśmy przez 19 lat w Funduszowe.pl, więc to nie jest opowieść wirtualna, ale realne narzędzia i twarde mechanizmy, który pozwoliły nam zarobić 500% na portfelach.
Kluczem do tak imponujących i, co najważniejsze, powtarzalnych wyników nie jest zgadywanie, co przyniesie jutro, ani rzucanie się na modne chwilowo spółki. Fundamentem tego sukcesu jest bezwzględna, szeroka dywersyfikacja. Dzielimy kapitał tak, aby pracował na różnych kontynentach i w różnych cyklach gospodarczych. Jak dokładnie konstruujemy tę akcyjną maszynę? Zwykle zaczynamy od rynku polskiego, a potem dokładamy fundusze zagraniczne.
Lokalny silnik wzrostu, czyli polskie fundusze akcyjne
Wielu inwestorów niesłusznie omija polską giełdę. Tymczasem to właśnie rynek małych i średnich spółek na GPW bywa doskonałym miejscem do generowania ogromnych nadwyżek. Indeksy dochodowe, takie jak sWIG80TR, udowodniły, że na przestrzeni dekady potrafią wygenerować potężne stopy zwrotu (nawet rzędu 260%). W tym segmencie stawiamy na najlepsze, aktywnie zarządzane polskie fundusze oraz pasywne rozwiązania (np. inPZU). Wąski i specyficzny rynek sprawia, że wprawny zarządzający potrafi bezbłędnie wyselekcjonować prawdziwe rynkowe „Mercedesy” – spółki o świetnych bilansach, mocnej pozycji i hojnej polityce dywidendowej. Niektóre fundusze (jak np. przez lata Skarbiec Małych i Średnich Spółek) potrafią wygenerować niesamowite stopy zwrotu. Zobaczmy na wycenę funduszu, który mam również w IKE:

Przez lata ten fundusz wygenerował bardzo dobrą stopę zwrotu. Kluczem jest selekcja spółek danego funduszu i odpowiedni czas inwestycji (obie te zmienne ogarniamy na Funduszowe.pl). Chodzi o to, by spółki portfelowe prowadziły zyskowny biznes i poprawiały swoje wyniki z roku na rok. Jeżeli do tego płacą dywidendy, to fundusz będzie zyskowny.
W dobre fundusze inwestujemy przez 70-80% czasu, czasami wykonujemy konwersje. Jeżeli nie chcesz sam analizować rynku, to wystarczą Ci nasze sygnały i raporty (jednak informacja, jedna decyzja i zmieniasz fundusz na czas bessy). Jeżeli jednak chcesz inwestować samodzielnie, to podaję Ci sprawdzone dane i narzędzia.
Kiedy mam kupić fundusz akcji polskich?
Masz już konto, założyć sobie IKE, IKZE lub np. OKI i zastanawiasz się w co inwestować. W portfel stabilny możesz inwestować praktycznie w każdej chwili. Portfel akcyjny wymaga zrozumienia mechanizmów rynkowych.
Po pierwsze czas. Musisz dać sobie co najmniej 2-3 lata na inwestycję, a najlepiej załóż sobie, że będzie inwestował już cały czas. To tak jak zmiana na zdrowy tryb życia – gdy ją rozpoczynamy, to często nawyki zostają z nami na stałe. Z inwestycjami jest podobnie – zostaw zdrowe nawyki inwestowania na długi czas.
Gdy planujesz budować portfel, to oceń w jakim momencie cyklu się znajdujemy. Inwestować możemy w bessie lub w czasie korekty w hossie. Bessę poznasz – indeksy tracą na wartości, wszyscy mówią że jest bessa. Kupujesz gdy bessa trwa już wiele miesięcy a niektóre wskaźniki wskazują, że jest już tanio. Jednym ze wskaźników jest P/E – cena do zysku. Na naszym rynku można inwestować w bessie, gdy P/E spada do wartości 7,5-10:

Jak to sprawdzić? Przykładowo na portalu stooq-> WIG P/E
Gdy jest przedział 7,5-10 to kupujesz 2-3 transzami fundusze akcyjne i czekasz co najmniej 2 lata. Po dwóch latach jesteś już sporo do przodu, chyba że coś się zmieni w funkcjonowaniu rynków (ale raczej się ni zmieni).
W czasie hossy możesz też kupić w czasie chwilowych spadków. Dobrym pomysłem jest już kupno w momencie, gdy WIG spada ponad 5%. Innym dobrym pomysłem jest kupno w momencie testu średniej 200-dniowej lub gdy RSI (wskaźnik) jest na poziomie ok. 30. Te dane sprawdzasz znów na stooq – przykład mWIG40:

Wskaźnik RSI wybierasz na wykresie stooq (rozwinięcie z oscylatory):

Fundusze akcyjne kupujemy gdy RSI jest blisko wartości 30, natomiast powyżej 70 rynki zwykle są wykupione.
Wskaźników i narzędzi jest sporo więcej, ale nie będę Cię tutaj zanudzał (po resztę odsyłam do raportów Funduszowe.pl – codziennie na Twój e-mail).
Wiesz już kiedy kupić w bessie lub w korekcie. Kupujemy w fazie recesji lub w ożywieniu gospodarczy, a sprzedajemy w rozkwicie lub początkowej fazie spowolnienia. Znów dam dwa przykłady jak rozpoznać nadchodzącą bessę. O euforii i dobrych nastrojach już zapewne słyszałeś – jeżeli Twój sąsiad lub znajomy poleci Ci inwestycje w fundusze to uważaj – może być to już schyłkowa faza cyklu.
Trafnym wskaźnikiem jest CLI OECD. Sprzedaż funduszy akcyjnych rozważamy, gdy CLI OECD rośnie do wartości wykupienia, a następnie rozpoczyna spadek:

CLI OECD dobrze wyłapuje momenty ożywienia, przegrzania, a następnie wejścia w spowolnienie gospodarcze. Krajowe akcje źle reagują na wejście w spowolnienie. Odczyty CLI OECD możesz śledzić tutaj -> OECD CLI
Ja zwracam uwagę również na projekcje NBP – mniej więcej wiemy, kiedy ożywienie dobiega końca i jak mocne będzie spowolnienie. Zobacz przykład prognozy NBP:

Gdy gospodarka wchodzi w fazę spowolnienia, to indeksy akcyjne mają trudność w osiąganiu wyższych wycen. Spadek ożywienia do 2% może oznaczać korektę, a głębiej nawet bessę. Jest jeszcze wiele innych wskaźników, jak BIEC, MIK, analiza wolumenu czy analiza techniczna. Nie będę rozwijać w tym miejscu wszystkich narzędzi. Chętni znajdą te informacje na naszej stronie, opisujemy również te narzędzia w sygnałach oraz raportach.
Istota jednak w tym, by kupować tanio, gdy wskaźniki są nisko. Kupować w recesji lub silnym spowolnieniu. Zamieniać warto gdy jest euforia i wysokie wyceny. CLI OECD z wysokich poziomów wchodzi w trend spadkowy, a NBP prognozuje, że gospodarka już wiele nie “wyciągnie”. To przepis na sukces na krajowym rynku, ale ważna jest dywersyfikacja portfela i budowa w oparciu również o rynki zagraniczne.
Krok 6: Dywersyfikacja funduszy akcyjnych na rynki zagraniczne
Aby portfel nie był uzależniony wyłącznie od kaprysów naszego regionu, jego potężną przeciwwagą muszą być rynki rozwinięte. Mowa tu przede wszystkim o Stanach Zjednoczonych i szerokim rynku europejskim. To tam bije serce światowej gospodarki i technologii. W tym filarze doskonale sprawdzają się tanie fundusze pasywne inPZU, a także sprawdzone fundusze od gigantów takich jak Goldman Sachs czy nasz PKO TFI. Dają one portfelowi powiew stabilności i gwarantują udział w zyskach największych światowych korporacji. Szczególnie warto podkreślić świetnią ofertę sektorową w inPZU – mamy fundusze akcyjne na takie sektory jak cyberbezpieczeństwo, sektor informatyczny, S&P500 a nawet technologie kosmiczne.
Inwestując w fundusze amerykańskie nie musisz polegać tylko na naszym rynku akcji, który czasami jest kapryśny, czasami zależny od czynników politycznych, geopolitycznych, czy trendu na rynkach wschodzących. Ameryka to serce rynków kapitałowych, warto mieć fundusze akcyjne na ten główny rynek.
Inwestowanie w USA jest nieco inne niż na GPW. Tam bessy nie są tak silne, często natomiast schodzą korekty. W USA hossa potrafi trwać naprawdę długo, nieraz są to okresy nawet 7-letnie. Rynek ten porusza się cały czas w górę, a duże korekty wykorzystujemy do kupowania funduszy akcyjnych. Zobacz ile już było korekt i okazji do kupna:

Korekty i bessy się zdarzają, ale w USA wykorzystujemy je do kupna.
Kiedy kupić fundusze akcyjne amerykańskie?
Masz już kapitał potrzebny na zakup funduszu amerykańskiego, więc kiedy go kupić? Cykl możesz sprawdzić również na stronie OECD, dla USA:

Wartości zbliżone do 101 oznaczają, że gospodarka USA jest już w fazie silnego ożywienia/boomu, można się spodziewać dużej korekty. Kupujemy, gdy CLI ma wartość zbliżoną do 99, prawdopodobnie trwa już wtedy zaawansowana bessa.
Gdy CLI rośnie w kierunku wartości 101, to możemy kupić fundusze amerykańskie na korektach. W USA dobrą strefą do kupna jest zejście na wskaźniku RSI do wartości 30:

Gdy jest hossa, to czekamy na korektę. W czasie korekty Nasdaq 2-3 razy w roku chłodzi wskaźnik w pobliże wartości 30 – to wtedy kupujemy fundusze amrykański.
Gdy na natomiast CLI zanotuje wysokie poziomy i rozpoczyna spadek, to prawdopodobna jest bessa lub dłuższa korekta. W takiej sytuacji czekamy na zmianę i rozpoczęcie ożywienia gospodarczego.
Przyszłą koniunkturę możemy oczytać również ze wskazań GDPNow z Atlanta FED. Dlaczego chętnie korzystam z tego modelu?
Standardowe odczyty PKB są publikowane z dużym opóźnieniem – pokazują nam to, co działo się w gospodarce wiele tygodni, a nawet miesięcy wcześniej. Opieranie na nich decyzji to jak prowadzenie samochodu z wzrokiem wlepionym wyłącznie w lusterko wsteczne. Odpowiedzią na ten problem jest genialny w swojej prostocie model GDPNow, opracowany i prowadzony przez oddział amerykańskiego banku centralnego, czyli Rezerwę Federalną w Atlancie.
GDPNow to model prognozowania bieżącego. Zamiast czekać na oficjalne podsumowania kwartału, algorytm Atlanta Fed zasilany jest na bieżąco najświeższymi, cząstkowymi danymi makroekonomicznymi. Gdy tylko na rynek spływają raporty z amerykańskiej gospodarki – dotyczące sprzedaży detalicznej, produkcji przemysłowej, dynamiki zatrudnienia, rynku nieruchomości czy bilansu handlowego – model natychmiast je „przetrawia” i aktualizuje swoją prognozę wzrostu PKB dla bieżącego kwartału. Daje to inwestorom nieoceniony puls gospodarki mierzony tu i teraz. Gdy patrzę na model GPD który pokazuje wzrost to wiem, że ryzyko bessy w kolejnym kwartale jest znikome. Jeżeli model rozpoczyna spadek i schodzi na coraz niższe poziomy, to prawdopodobieństwo mocnej korekty na rynkach rośnie.
Dla inwestora realizującego naszą długoterminową strategię, wskaźnik taki jak GDPNow jest swoistym radarem. Konsekwentnie rosnąca wartość wskaźnika i utrzymujące się dodatnie prognozy dla PKB dają „zielone światło” dla wycen spółek na Wall Street. To silny argument makroekonomiczny, który potwierdza słuszność utrzymywania odpowiedniej wagi amerykańskich funduszy akcyjnych w portfelu. Dopóki dane cząstkowe spływające do modelu z Atlanty napędzają jego wzrosty, oznacza to, że silnik gospodarczy w USA działa bez zarzutu, stanowiąc solidne oparcie dla naszych zysków.
Dopalacz z rynków wschodzących (Emerging Markets)
Ostatnim elementem naszej akcyjnej układanki są rynki wschodzące – od dynamicznej Azji aż po Amerykę Południową. To regiony charakteryzujące się wyższą zmiennością, ale niosące ze sobą gigantyczny potencjał demograficzny i gospodarczy. Dlaczego są tak ważne? Kiedy rynki rozwinięte są już drogie i łapią cykliczną zadyszkę, kapitał inwestorów często przenosi się właśnie na rynki wschodzące. Wtedy to one stają się głównym koniem pociągowym całego portfela, potęgując nasze zyski.
Kiedy ja inwestuję w rynki wschodzące? Od lat zauważam, że najlepszy trend na Emerging Markets występuje w momencie zaawansowanego ożywienia gospodarczego. Globalny wskaźnik CLI musi stabilnie rosnąć. Im dłuższa faza wzrostu, tym silniejszy cykl na rynkach wschodzących.
Świetnym wskaźnikiem dla Emerging Markets jest Manufacturing Cycle Index. Gdy rośnie z poziomu wyprzedania, to zyskuję też rynki wschodzące. Ja osobiście inwestuję do momentu osiągnięcia czerwonej linii wykupienia:

Najsilniejszy trend występuje, gdy indeks wychodzi ponad strefę o (co oznacza wejście w ożywienie gospodarcze) i dąży do wartości 1,5. Gdy osiągnie wartości odpowiadające czerwonej linii, to gospodarka światowa dochodzi do maksimum możliwości i niedługo koniunktura stanie się “przegrzana”.
Zwykle na dolnej linii wskaźnika występuje akumulacja, a na górnych dystrybucja. To momenty w których kupujemy lub sprzedajemy rynki wschodzące.
Połączenie tych trzech światów – wyselekcjonowanych polskich perełek, stabilnych amerykańskich potęg i rozpędzonych rynków wschodzących – tworzy kompletny ekosystem. Taka konstrukcja sprawia, że w portfelu zawsze jest element, który akurat mocno rośnie. Gdy połączymy to z żelazną dyscypliną, otrzymujemy mechanizm, który w Funduszowe.pl doprowadził nas do bariery +500% zysku.
Czy analiza jest trudna? Sam oceń. Możesz wykorzystać te dane do samodzielnych inwestycji lub korzystać z naszej pomocy, otrzymując raporty oraz wszelkie sygnały zakupu/sprzedaży funduszy. Doczytałeś do końca, dlatego tutaj czeka mały prezent – 10% zniżki na abonament Funduszowe.pl -> wykorzystaj kod: moje10
Michał GielAnalityk Rynkowy / Autor Główny analityk rynku funduszy i współtwórca serwisu Funduszowe.pl od 2007 roku. Z rynkiem kapitałowym związany aktywnie od 2005 roku. W pracy analitycznej wyróżnia go unikalne połączenie analizy cykli koniunkturalnych z geometrią rynku (Teoria Fal Elliotta). Dzięki temu skutecznie prognozuje zmiany trendów na GPW oraz rynkach zagranicznych. Ekspert w dziedzinie funduszy dłużnych i akcyjnych, zwolennik systematycznego budowania kapitału w ramach IKE i IKZE. Jego analizy pomagają inwestorom zrozumieć "szum informacyjny" i podejmować decyzje w oparciu o twarde dane, a nie emocje. |
FAQ – Najczęściej zadawane pytania
1. Czy 6-krokowa strategia jest odpowiednia dla każdego?
To uniwersalny model. Wskazuje na tanie rozwiązania, unikanie podatków oraz dywersyfikację portfela.
2. Czy polska giełda nadaje się do długoterminowego inwestowania?
Tak, pod warunkiem patrzenia na indeksy dochodowe (Total Return), które uwzględniają dywidendy. W długim horyzoncie generują one solidne stopy zwrotu.
3. Kiedy najlepiej przeprowadzać rebalancing?
Tylko w momentach, gdy któryś z naszych funduszy jest mocno przegrzany i dana pozycja ma dużą wagę w portfelu.
4. Fundusze pasywne czy aktywne?
Dobry portfel łączy oba światy. Pasywne rozwiązania dla dużych, płynnych rynków i aktywne tam, gdzie wiedza zarządzającego robi różnicę.
5. Ile pieniędzy potrzeba na start?
Inwestowanie można zacząć już od 100 zł. Ważniejsza od kwoty jest systematyczność i czas trwania inwestycji.
6. Jakie są główne ryzyka?
Głównym ryzykiem jest zmienność rynkowa i zbyt krótki czas inwetycji.
7. Czy muszę codziennie sprawdzać notowania?
Absolutnie nie. Przy tym modelu wystarczy rzut oka raz na kwartał. Zbyt częste sprawdzanie sprzyja błędom behawioralnym.

Zaloguj się na swoje konto, aby zostawić swój komentarz.